Albania

Kawa, czyli jak pachną uliczki na Bałkanach i w Turcji

Zastanawialiście się kiedyś jak pachną poranki w Bałkanach, może sami nawet tego doświadczyliście, jeśli nie to za chwilę będzie mogli się o tym przekonać. Poznacie kult picia kawy w Bośni, Czarnogórze, Grecji, Turcji, Kosowie i Albanii.

Wstępem miałam zająć się ja, podczas gdy moja serdeczna koleżanka Kasia (bardzo ciepło Cię pozdrawiam, bo wiem, że na pewno to czytasz :)) miała opracować część o Bośni zrobiła bardzo fajne wprowadzenie do tematu kawy, także zaczniemy od jej słów:

Kawa.

Może być mała duża, z mlekiem, ze śmietanką, z cukrem lub bez….można by tak wymieniać w nieskończoność rodzaje kaw i wielu dodatków. Włosi uważają, że ten brązowy napój ma swój charakter dokładnie tak jak ludzie, stąd też dokonując wyboru będziemy się tak bardzo różnić. Jeden rodzaj kawy będzie naszym ulubionym zawsze i wszędzie. Ale najczęściej w zależności od nastroju będziemy dokonywać pewnych modyfikacji aromatu i smaku.  

Ten niezwykły napój na początku miał pełnić funkcję leczniczą i pobudzającą, dopiero później zaczął również być nieodzownym elementem życia towarzyskiego. 

Jak to jest na Bałkanach?

W życiu mieszkańców Bałkanów kawa jest na jednym z pierwszych miejsc w codziennej egzystencji. Picie jej nie jest jedynie przywilejem, ale niezbitym prawem. Jeśli sięgniemy do historii, to przeczytamy, że pierwsza znana kawiarnia powstała w Konstantynopolu już w 1534 roku. Od tej pory towarzyskie picie owego boskiego napoju towarzyszy mieszkańcom całego świata. Są osoby, które nie przywiązują większej wagi do pochodzenia i sposobu przyrządzania trunku. Jednak prawdziwi wielbiciele i koneserzy powinni niewątpliwie udać się na Bałkany. Tam bowiem tajemnica tkwi w szczegółach i niuansach, na które być może zupełnie nie zwracamy uwagi. 

Kiedy wybierzemy się na nadmorskie promenady, czy do centrum miasta jakiegokolwiek bałkańskiego kraju, już od wczesnego ranka dostrzeżemy setki osób w kawiarniach. Siedzą same, czytając gazety, bądź w grupach dyskutując na tematy polityczne, piłkarskie lub dzieląc się aktualnymi lokalnymi ploteczkami. To co łączy wszystkich to uśmiech na twarzy, spokój i luz. Nikt nie patrzy w napięciu na zegarek, nie łyka kawy w pośpiechu, a delektuje się wiele minut, a nierzadko godzin, nawet jeśli przed nim stoi jedynie maleńka filiżanka espresso, a obok niej obowiązkowa szklaneczka z wodą. 

Wybierając się do konkretnego bałkańskiego kraju dobrze byśmy poznali tajemnicę zamawiania kawy. Oczywiście w wielu obleganych przez turystów miejscach dostaniemy typową kawę z ekspresu i nikt nie oburzy się, gdy nazewnictwo nie będzie odpowiednie. Jednak prawdziwą esencję poznamy tam, gdzie cywilizacja nie zdążyła jeszcze zniszczyć tradycji. W takich miejscach zatem nietaktem będzie w Chorwacji prosić o kawę po serbsku, w Belgradzie po bośniacku, a w Bośni czy Grecji po turecku. Właśnie w tych miejscach rytuały parzenia wydają się podobne, dlatego często stosujemy jedno nazewnictwo – to, które akurat nam się przypomni. 

Rzeczywiście we wszystkich wspomnianych lokalizacjach możemy wypić kawę gotowaną w tygielku – czyli džezwie.

W Bośni będzie to naczynie miedziane, bogato zdobione, nierzadko motywami sięgającymi czasów ekspansji tureckiej, a sam napar podany zostanie w maleńkiej porcelanowej czaszy, wraz z rahatlokum – słodką galaretką. W Serbii i Macedonii tygielek będzie mosiężny, smuklejszy i bez ornamentów, a napój wypijemy z maleńkiej filiżanki z uszkiem. Jeśli zasłużymy, to kobieta parząca kawę być może powróży nam z pozostałych fusów. Do kawy możemy dostać miejscową, słodką marmoladę. Natomiast Grecy przyrządzą brązowy napój w pękatych, większych tygielkach i w jednej porcji również otrzymamy więcej napoju niż w innych krajach. 

Kawa w Bośni

Co ciekawe w wielu miejscach np. w Sarajewie istnieje jeszcze zwyczaj, który powoduje, że gość doskonale wie, kiedy powinien zakończyć wizytę. Nie tyle jest bowiem ważny czas, a ilość wypitych filiżanek. Pierwsza to kawa powitalna, często nazywana – dočekuša. Kolejna – razgovoruša ma pomóc w dobrym przebiegu rozmowy. Trzecia  – ma być wyraźnym sygnałem, przy którym mądry gość mówi, że powoli będzie się zbierał. Na koniec dostaje więc siketnuše – kawę odchodną, po której zdecydowanie i bez przeciągania należy się pożegnać. 

Bez względu na wszystkie sposoby parzenia kawy najpiękniejszy wydaje się społeczny i towarzyski wymiar jej picia. Podtrzymywanie relacji międzyludzkich, budowanie więzi, załatwianie wielu interesów nie obędzie się bez dobrej kawy. Nie ma znaczenia pora dnia, nie ma znaczenia miejsce. Liczy się za to towarzystwo i spotkanie, bo to spotkania nadają naszemu życiu sens. Bywają różne, krótkie czy dłuższe, wszystkie jednak są nam niezbędne do życia, tak jak mieszkańcom krajów południowych niezbędna jest kawa. 

Zaparz sobie filiżankę dobrej kawy, wypij ją niespiesznie, smakując każdą kroplę, ciesząc się niezwykłym aromatem. A kiedy pojedziesz do jednego z krajów, gdzie kawa jest tak ważna jak oddychanie doceń tych, którzy ją dla Ciebie przygotują. Podziękuj, zapytaj, a na pewno dowiesz się jeszcze więcej o tym napoju, którego sława od tylu setek lat jest nieprzemijająca. 

Kawa w Czarnogórze

Kilka słów od Natalii i Jędrzeja z bloga https://hvala.pl

Czarnogóra nie wyróżnia się na tle całych Bałkanów, jeżeli chodzi o kult picia kawy. Kawiarnie są wszędzie, a ten gorzki i mocny napój jest nieodzownym elementem życia mieszkańców. Górzyste ukształtowanie terenu daje nam możliwość wypicia kawy w przepięknej scenerii i to właśnie Wam polecamy zrobić, będąc w  Czarnogórze. Znajdźcie kawiarnię lub restaurację na jakimś punkcie widokowym i zachwycajcie się krajobrazem, przy odpowiednio wybranej filiżance. No właśnie, a czy coś może nas zaskoczyć w kawowym menu Czarnogóry? Tak! A mianowicie zdziwić nas może dojc kafa. Skąd się wzięła ta nazwa? Historia związana jest z walutą, bo przed euro w Czarnogórze były marki niemieckie. Dojc kafa czyli espresso z mlekiem, kosztowała kiedyś jedną markę i tak mieszkańcy ją nazwali. Marki zniknęły, kawa zdrożała, a nazwa została. Dlatego nie zdziwcie się przy zamawianiu. Jest ona częścią historii i pewnie już na zawsze zostanie w kawowym menu Czarnogóry.  

Kawa w Turcji, czyli kawa po turecku

Kilka słów od Eweliny z https://wposzukiwaniu.pl

W tej niewielkiej filiżance zaklęte jest coś więcej od zwykłej kawy. Jej zapach przenosi nas setki kilometrów stąd, przywodzi na myśl dawne opowieści, legendy, baśnie i wspomnienia. Kawa po turecku dodaje tajemniczej atmosfery, z pozoru zwykłemu dniu.

Oczywiście, kto nie próbował, małej, aromatycznej kawy parzonej tradycyjnie, po turecku może myśleć, że przesadzam. Zacznę od tego, że w Turcji, Grecji i na Cyprze kawę po turecku wypijemy na każdym kroku. Przy czym w Grecji i na europejskiej części Cypru będzie nazywana kawą po grecku. Tradycyjna kawa turecka jest czarna (bez mleka), może być z cukrem lub bez. Pije się ją w ciągu dnia, ale też wieczorem czy nawet w nocy.

Kult picia kawy po turecku to nie tylko spożywanie. 

Wszystko zaczyna się w trakcie parzenia, bo parzenie tej kawy wymaga szczególnej uwagi. Parzy się ją w tygielku, aż płyn zacznie się podnosić i bulgotać. Wtedy ściąga się (do filiżanek) część kawowej piany i gotuje jeszcze raz. Podanie kawy to osobny rytuał: kawę podaje się ze szklaneczką wody, a na talerzyku zwykle kładzie się coś słodkiego. Może to być lokum, może być czekoladka czy nawet mini lody. 

Z kawą po turecku ściśle związana jest tasenografia.

I choć brzmi to naukowo, czy zagadkowo- to oznacza po prostu wróżenie z fusów. W Turcji to niemal tradycja, a umiejętność odczytywania symboli z kawy potrafi zaskoczyć, bo… często się sprawdzająMożna powiedzieć- przypadek, można powiedzieć- to tak jak horoskop. Jednak, kiedy ktoś raz nam powróży choćby dla zabawy, chcemy, żeby zrobił to raz jeszcze. Co kryje się w kawowych fusach? Miłość, podróże, pieniądze i… ludzie, którzy życzą nam źle bądź dobrze. 

Picie kawy po turecku uczy delektowania się jej smakiem- w końcu w filiżance jest jej naprawdę niewieleParzenie kawy uczy uważności- nie wiem, ile razy kawowa pianka w trakcie gotowania wylała się przez moją nieuwagę. A po wszystkim… nawet jeśli nie wierzymy we wróżby, wyszukiwanie licznych symboli w filiżance pobudzi naszą wyobraźnię.

Przepis na kawę po turecku według Eweliny znajdziecie tu https://wposzukiwaniu.pl/2018/10/14/kawa-i-herbata-po-turecku-jak-je-przygotowac-2/

Kawa po turecku w Turcji

Kawa w Grecji

Ekspertka od Korfu- Dorota z bloga https://salatkapogreckuwpodrozy.pl/blog/

Kilka lat temu, kiedy Grecja najpierw pogrążona była w kryzysie, a później zaczęła z niego wychodzić, fenomenem były wyrastające jak grzyby po deszczu kawiarnie i kawiarenki. Był to jeden z pierwszych biznesów, który zaczął powstawać wraz z odradzaniem się greckiej gospodarki. Kiedy w Grecji było źle, kiedy z każdej strony trąbiono, że Grecja tonie, lada chwila a ogłosi bankructwo, albo wyjdzie ze strefy Euro, Grecy wychodzili napić się kawy. Jak to działało?

Filiżanka kawy nie kosztuje fortuny. Więc kiedy wiele osób nie miało pieniędzy na większe przyjemności, chcieli przynajmniej wyjść z domu, spotkać się z przyjaciółmi, posiedzieć kilka chwil w miłym, ładnym miejscu, popatrzeć na ludzi,  porobić nic albo pogadać. I przy tym wszystkim – zrobić sobie małą przyjemność, czyli napić się kawy. Kryzys, nie kryzys, ale Grecy zawsze mają na jej punkcie hopla. 

Jaką kawę pija się w Grecji?

Grecy robią kawę po swojemu. Najbardziej tradycyjną kawą w Grecji, jest tzw. kawa po grecku. Według tradycji, taką kawę robiło się po jedzeniu, ustawiając niewielkie naczynie nazywane briki na rozżarzony węgiel albo piach. Łyżeczkę mocno mielonej kawy mieszało się z wodą, dodając ewentualnie trochę cukru. Co prawda dziś już rzadko się tę kawę tak przyrządza, bo w takiej wersji dość długo trzeba na nią czekać. Więc najgęściej używa się niewielki palnik z gazem, albo po prostu kuchenkę. Mieszankę wody z kawą trzeba doprowadzić do wrzenia. Zdjąć z ognia i doprowadzić do wrzenia jeszcze dwa razy.  Następnie całość przelewa się do niewielkiej filiżanki. Tutaj bardzo ważna uwaga! Przed napiciem się takiej kawy, trzeba poczekać kilka minut aż opadną fusy, inaczej bardzo przeszkadzają w jej piciu. To najbardziej tradycyjna wersja kawy, jaką pija się w Grecji.

Grecy co prawda mogą nie wiedzieć, jak zrobić dobre espresso macchiato, ale są za to mistrzami świata w robieniu kaw na zimno. W Grecji kocha się je tak bardzo, że pija się je i latem i zimą. Najlepszą i najbardziej popularną kawą na zimno jest freddo espresso. Jak robi się tę kawę? Najpierw należy zrobić porcję mocnego espresso. Następnie w shakerze zmiksować kawę z kilkoma kostkami lodu i ewentualnie z cukrem. Do tego można również mocno ubić pół szklanki zimnego mleka i na wierzch kawy dodać mleczną pianę. Tak powstaje freddo cappuccino. Pyszne, to jest za mało powiedziane! Latem, ta kawa jest uzależniająca! Budzi i dodaje orzeźwienia. I wiele osób podpisze się pod stwierdzeniem, że tylko w Grecji smakuje tak dobrze!

Fredo cappuccino, czyli kawa z mlekiem i z lodem
Espresso fredo, czyli mrożona wersja czarnej mocnej kawy w Grecji

Kawa w Kosowie

Oczami Oli i Mohameda z https://polegytravels.pl

Picie kawy jest nieodłączną częścią dnia mieszkańców Kosowa. Kawę pije się tam właściwie o każdej porze i przy każdej okazji. Wszystkie spotkanjia towarzyskie i rodzinne odbywają się przy kawie. Bez względu na porę, rano, w południe czy wieczorem, zawsze warto spotkać się ze znajomymi w kawiarni. Sami Kosowianie mówią, że nawet decyzje polityczne i biznesowe podejmuje się nad filiżanką kawy.

Mieszkańcy Kosowa nie wyobrażają sobie dnia bez kawy. Sami mówią, że to najczęściej kupowany w kraju produkt. Kawę serwuje się nie tylko w kawiarniach, ale też wszystkich restauracjach czy barach. Samych kawiarni w miastach jest całe mnóstwo. Przy każdej ulicy w Prisztinie znajdziecie ich kilka. Na dodatek zawsze są pełne ludzi. Wśród kawiarni w Kosowie nie znajdziecie znanych sieci jak Starbucks. Tutaj przeważają małe kawiarnie, a każda z nich serwuje pyszną kawę. Bez względu na to czy napijecie się espresso macchiato w kawiarni w centrum miasta czy w małej miejscowości, wszędzie będzie smakować wyśmienicie.

Kawa w jednej z hipsterskich kawiarni w Prisztinie

W Kosowie możecie napić się wielu rodzajów kawy. Po pierwsze kawy po turecku, którą pozostawiło po sobie na tych terenach Imperium Osmańskie. Najchętniej pijana jest ona tutaj bez dodatków, bez cukru oraz bez mleka. Obecnie równie chętnie co kawę po turecku, Kosowianie piją też espresso czy macchiato, które uchodzi w Kosowie za najlepsze na świecie. Kawa jest też stosunkowo tanią rozrywką. Ceny espresso zaczynają się od 0,5 do 1 euro. Espresso macchiato kosztuje do 1,5 euro, ale zazwyczaj nawet w dobrych kawiarniach w Prisztinie można je wypić już za 1 euro. Uwielbiam próbować lokalnych smaków kaw w różnych miejscach na świecie i nigdzie nie piłam tak dobrego espresso macchiato jak właśnie w Prisztinie. 

Klasyczne machiatto
Klastyczne machiatto w Kosowie

Więcej o Kosowie przeczytacie tu https://polegytravels.pl/10-powodow-by-odwiedzic-kosowo/

Kawa w Albanii

Jeśli zastanawiacie się czym pachnie poranek w Albanii to zdecydowanie powiedziałabym, że kawą! No dobrze, w odpowiedzi mogłoby też paść, że papierosami, ale dzisiejszy tekst dotyczył kawy. W domu zazwyczaj dzień zaczyna się od kawy po turecku, czyli „kafe turke”. Co ciekawe, w prawie każdy w albańskim domu, posiada się małą butlę z gazem, która służy, do przygotowywania tej kawy. Potrzebny jest jeszcze tygielek, świeżo zmielona kawa z lokalnej palarni (bardzo mocno zmielona- teksturą przypomina brązową mąkę, tyle że intensywnie pachnącą). Do kawy dodaje się często dwie łyżeczki cukru i uważnie gotuje. Następnie przelewa się do małych filiżanek i gotowe.

Domowa kawa po turecku w Albanii

Na mieście pija się zazwyczaj espresso, jego cena waha się od 50 leków do 80 leków. Gdy powiemy „e shkurter” (krótka) dostaniemy pojedyncze espresso, gdy powiem „nje kafe” (kawa) oznaczać to będzie standardową dla Albanii kawę, czy podwójne espresso. Obowiązkowo do kawy dostaje się szklankę zimnej wody z kranu. Moją ulubiona kawą jest „macchiato” czyli espresso z odrobina mleka i nigdy nie pijam kawy z cukrem, fuu. Rzadko dostaniecie tu americano, czasem może to być potraktowane jako duża kawa, czyli potrójne espresso.

Ciekawym faktem jest to, że Albania ma największą liczbę kawiarni przypadającą na jednego mieszkańca!

Co najlepsze nie znajdziecie tam żadnego Starbucks’a. Albańczycy uwielbiają espresso, mocne i dobrze posłodzone, a jego cena to niespełna 2 złote! 

Moje ulubione klastyczne macciato w Albanii
espresso macchiato, czyli tak pachną uliczki na Bałkanach

You Might Also Like

No Comments

    Leave a Reply