Albania

Dlaczego Albania, czyli biorę pod lupę inne miłośniczki Albanii cz.2

Dlaczego Albania?

Kolejna porcja historii tym razem trochę miłosnych i całkiem podobnych, ale to czysty przypadek. Po przeczytaniu tego aż sami zechcecie pojechać do Albanii i przekonać się na własnej skórze dlaczego pokochałyśmy ten kraj. Miłej lektury 😉

Ola, o mały włos miała nie pojechać, a na miejscu okazało się, że znalazła swoją miłość, brzmi banalnie ale to prawda 😉

Dlaczego Albania?

To było ponad dwa lata temu kiedy wraz z moją współlokatorką zdecydowałyśmy się, że fajnie byłoby pojechać gdzieś na wakacje. W tym czasie nasza przyjaciółka ( która jest właścicielką tego bloga) pracowała w biurze podróży. Oczywiście znamy Kamilę i jej historię związaną z Albanią i wiele razy zachęcała nas na podróż do Kraju Orłów. Tym razem po jej zachętach podjęłyśmy decyzje „ okej, jedziemy!”.

Właściwie wstyd się przyznać, że niewiele wiedziałam o Albanii, o kulturze, historii, o sytuacji politycznej a nawet o podstawowych zabytkach. W między czasie szef biura podróży okazał się niezłym cwaniakiem i próbował nas oszukać, ale ostatecznie wszystko skończyło się dobrze. Natomiast po jakimś czasie koleżanka, z którą miałam lecieć złamała nogę. Miałam wrażenie, że wszystko mi mówiło „nie jedź tam, to zły pomysł”. W końcu zaproponowałam mojej mamie wyjazd ze mną, a ona od razu się zgodziła. Do Albanii poleciałyśmy we wrześniu dwa lata temu. Samolotem z Warszawy na Korfu, a następnie godzinę promem do Sarandy.

Wtedy poznałam Anxhelo i zakochałam się. Nie za bardzo lubię opisywać moją historię miłosną z Angeli, bo jest jak historia z powieści Nicholasa Sparksa. Doświadczyłam też przez to ludzkiej zazdrości, która o niczym dobrym nie świadczy. Natomiast zakładam, że gdybym nie poznała mojego chłopaka to pewnie wróciłabym do Polski i powiedziałabym „ było fajnie” jak zawsze po wakacjach. Ale dzięki niemu mogłam zobaczyć więcej, poczuć więcej, nauczyć się więcej, spróbować więcej.  

To co lubię najbardziej w Albanii to moja albańska rodzina, która jest ogromna.

Anxhelo ma 4 braci, 8 kuzynów oraz 9 kuzynek (oczywiście najbliższych). Dodam, że tam kuzynostwo jest jak rodzeństwo, więc trochę tego jest kiedy każde z nich ma męża/ żonę i min. 3 dzieci. Nie zrozumcie mnie źle, że jestem Polką, ale nie lubię Polaków. Lubię. Ale męczy mnie nasza mentalność, zazdrość. Postawa typu „ja wiem lepiej, więc lepiej mnie posłuchaj” i brak szacunku do relacji jakie tworzymy. Uwierzycie bądź nie, ale ludzie w Albanii są inni ( dobrzy czy źli mogę zostawić waszej ocenie).

Religią Albańczyków jest ich albańskość

Wiele razy słyszałam uważaj, bo ten twój to na pewno muzułmanin i Cię pociągnie na dno. Większość ludzi w Albanii to muzułmanie, ale kiedy wojska tureckie na 300 lat osiedlają się w twoim domu to jest to z czasem naturalne jeśli chcesz przeżyć. Są też katolicy, prawosławni i wiele innych religii. Muzułmanin mieszka dom w dom z katolikiem, chodzą do jednych szkół, zawierą małżeństwa. Oczywiście to ty wybierasz swoją religię, ale to ortodoksyjność i mania prowadzi do wojen i zatargów.

Najlepszym przykładem na taką sytuację, jest święto obchodzone 12.06 na wzgórzu niedaleko Tirany. Na jedną noc zjeżdżają się wszyscy Albańczycy i wspólnie nocują pod gołym niebem, modląc się do swoich Bogów, swoją modlitwą na swój sposób. Dla zainteresowanych mój chłopak jest Katolikiem.

W Albanii jest też zwyczaj , że jeśli przyprowadzisz chłopaka bądź dziewczynę do domu to oznacza, że chcesz wiązać z tą osobą plany. Dlatego kiedy pierwszy raz pojechałam do Anxhelo do domu, wszyscy witali mnie jak zaginionego członka rodziny i nazwali mnie „nusja” co w naszym języku oznacza „narzeczona”. Albańczycy mają też duży szacunek do kobiet. Żaden mężczyzna nie podejdzie do kobiety, której nie zna i nie będzie jej zaczepiać. Również mężowie odnoszą się do swoich żon z wielkim uczuciem i szacunkiem mimo iż „ stare małżeństwa” były aranżowane a na północnych wioskach nadal są. W samej Sarandzie nie znajdziecie galerii handlowej, aby miło spędzić niedzielę z rodziną, nie ma kin, teatrów. Na dobrą sprawę dyskoteki są 3 (większe).

Albańczycy to naród trochę skrajny, bo albo jesteś milionerem albo biednym, prostym człowiek.

Jeśli jesteś milionerem, bo masz hotel, jesteś raperem, parasz się handlem narkotykami, jesteś policjanem albo co lepsze politykiem to żyjesz w Albanii jak król. Jeśli los chciał dla Ciebie inaczej zarabiasz jak większość w przeliczeniu na PLN 1200 zł to i tak jesteś szczęśliwy, bo masz rodzinę i dach nad głową. Dużo ludzi nie stać na to aby kupować mieszkanie, więc mieszkają całymi rodzinami dlatego w Albanii trudno Ci będzie znaleźć dom starców. Bo skoro rodzic o Ciebie dbał to ty też się nim zajmij.

Nigdy nie przepadałam za owocami morza, ale w Albanii nie ma nic przyszniejszego jak owoce morze, baranina i trilece. Na świeże małże zapraszam was do Mussel House właściwie na granicy Sarandy a Ksamilu. Wiele osób nie wie, ale Albania nie jest w Unii Europejskiej bo przez wiele trwała dyktatura, a większość Albańczyków uważa że po śmierci Envera Hoxhy niewiele się zmieniło. Także to co produkowane jest w Albanii zostaje w Albanii, jedzenie, biżuteria oraz ludzie.

Albańskie must see

Jeśli chodzi o plaże, Saranda to bardziej zabytkowy kurort, gdzie każda plaża jest prywatna i betonowa dlatego wszyscy jadą do Ksamilu, bo nigdzie nie wiedziałam piękniejszych i tak różnorodnych plaż. Zupełnie inaczej jest we Wlorze, bo to trochę taka albańska California, dalej jest Durres gdzie plaże może i piaszczyste, ale nic poza tym. I kolejny fakt to góry. Jeśli nie jesteście fanami gór i ostrych zboczy to zostańcie na plaży. Coś niesamowitego, bo masz wrażenie że co 10 km jesteś zupełnie w innym miejscu na ziemii. Z miejsc, które mogę polecić to oczywiście Saranda, Ksamil, Butrint ( właściwie ostatnia okazja by zobaczyć pozostałości miasta). Okolice Wlory, ale przede wszystkim Kruja ( moje ulubione miasto), Korcza ( a szczególnie ich gówny deptak). Gjirokastra ( piękne miasto, a ciekawostką jest to że lokalni mieszkańcy są podobni do Poznaniaków przez bycie bardzo oszczędnym bądź skąpym, kto jak woli), Llogara National Park. Jeśli chodzi o stolicę Tiranę – osobiście nie lubię tego miasto ale w końcu to stolica, choć ciekawostką jest iż na każdej ulicy mają ogromne salony z sukniami balowymi. Tak samo jak  na każdym rogu znajdziecie Notariusza… Tęsknię za poranną kawą w grupie niezliczonych przyjaciół i nieznajomych, winem, słońcem, moją rodziną i taką zwykłą dziką normalnością.

2. Kiedy wracasz i czy masz jakieś plany związane z tym krajem?

Przez okres roku żyliśmy z Anxhelo na odległość, raz on leciał do Polski, raz ja do Albanii, więc swego czasu bywałam tam dość często. Od października mieszkamy razem w Polsce i czekamy na papiery dające Anxhelo legalny pobyt. Czekanie na kartę pobytu trwa około roku, dodatkowo z racji pandemii myślę że najszybciej w lutym polecimy do Albanii. Na razie nie mam szczególnych planów. Wiemy, że chcemy być razem, planujemy założenie rodziny w przeciągu najbliższych 5 lat. Na razie mieszkamy w Polsce, ale kto wie czy gdzieś indziej nas poniesie z czasem. Nie mam konkretnych planów dotyczących Albanii. Czasami przebiega mi myśl w głowie o prowadzeniu turystyki w Albanii, ale w skorumpowanym kraju to nie takie łatwe.

Choć jest jedna rzecz, która mi się marzy. Z racji tego że jestem pielęgniarką, miałam okazję obserwować inne pielęgniarki w albańskim szpitalu. Poziom ich wiedzy i umiejętności jest na dość niskim poziomie. Marzy mi się by organizować tam nie tyle co wymiany polsko – albańskie, co po prostu kursy dokształcające. Ale myślę że to dłuższa perspektywa (w ogóle my narzekamy na nasze medyczne placówki, ale w Albanii lepiej nie chorować ;))

3. Czy mogłabyś tam żyć?

Mam 25 lat, dużo możliwości i w tym momencie nie zdecydowałabym się mieszkać w Albanii z wielu względów. Wiele czynników, które mnie powstrzymują to oczywiście ekonomia. Inne to względy moje rodzinne oraz to że generalnie lubię słońce gdy jestem na plaży, ale pracować w upale to chyba nie jest moje marzenie. Natomiast chciałabym zamieszkać w Albanii będąc już na emeryturze. Mieć swoje ciche miejsce, chodzić na plaże po porannej kawie i grzać się na słońcu. Wielu rzeczy w życiu się bałam, myślałam że nie dam rady i wiem że wiele marzeń nie da się spełnić, ale wiem że da się zrobić wszystko by być szczęśliwym. Pozdrawiam Was wszystkich gorąco, Ola.

Karolina, czyli kolejny przypadek, który okazał się strzałą w … serce!

1.Dlaczego Albania?

Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta: przypadek. W 2015 roku moja siostra oświadczyła mi, że wyjeżdżamy… do Albanii. Pomyślałam- super, wakacje, odpoczynek, ale Albania? Zero skojarzeń, nie widziałam o tym kraju nic. Ahoj Przygodo! Wyruszyliśmy z Wrocławia i z przerwami po 36 godzinach dojechaliśmy do Vlory. Połamani, powyginani zdecydowaliśmy, że ostatni raz odwiedzamy ten kraj i koniec i kropka. Z biegiem dni jednak coś się zmieniało i powoli Albania skradała nasze serca. Przepiękne krajobrazy, wszechobecnie panujący luz, uśmiech i „avash avash”, nikt się nie spieszył, nie gonił. Pamiętam przepełnione kawiarnie, restaurację, wieczorną zabawę, otwartość ludzi i to, że za wszelką cenę chcieli pomóc. Mimo tego, że byliśmy tylko 10 dni, czuliśmy się jak w domu, tak bardzo naturalnie.

Nie potrafię tego nazwać, wiem, że coś wyrwało cząstkę mojego serca i zostawiło tam, w Albanii.

Tak mijały dni i niestety, ale trzeba było wrócić do Polski.  W trakcie studiów zdecydowałam, że napiszę licencjat właśnie o Albanii jako miejscu alternatywnym turystycznie, nieoczywistym. Dzięki temu trafiłam do Krainy Orłów ponownie i tak zaczęła się moja kolejna przygoda tym razem już na dłużej. Zaczęłam pracować w firmie Moja Albania jako pilot i przewodnik turystyczny. Dzięki temu poznałam wspaniałych ludzi, odwiedziłam przepiękne miejsca, przeżyłam cudowne chwile, ale też takie, które wymagały ode mnie nauki i przystosowania się do różnic w kulturze i życiu codziennym.  Dzięki pracy również, rozpoczęła się moja prywatna przygoda, ponieważ to właśnie tam poznałam mojego męża. Okazało się, że nie tylko wspaniałe jedzenie, krajobrazy i albański klimat skradły moje serce… Pojawiły się również dwa koty- mruczki, biały Franek i rudy Kiko, które wybrały nas na swoich właścicieli 😊

2. Kiedy wracasz i czy masz jakieś plany związane z tym krajem?

Wróciłam z Albanii w listopadzie i plan powrotu był na kwiecień. Ze względu na zaistniałą sytuację epidemiologiczną, nikt nie wie kiedy zostaną otwarte granice. Trzymamy kciuki, żeby jak najszybciej cały świat poradził sobie z wirusem i żebyśmy mogli wrócić. Jeśli chodzi o plany to oczywiście są one związane z moją prywatną sytuacją. Bardzo chcielibyśmy odwiedzić najbliższą rodzinę, która mieszka na północy Albanii, a później zaczniemy się przygotowywać do sezonu. Jesteśmy wszyscy dobrej myśli i wierzymy, że spotkamy się przy kawie czy cappuccino i trilece już niebawem! 

Nie mogę tego tak zostawić skoro kolejna dziewczyna pisze o trilece! Łapcie przepis https://kamomil.pl/2018/11/03/balkanski-smak-slodkosci-trilece-czyli-biszkoptowe-ciasto-nasaczone-mlekiem-i-polane-karmelem/

3. Czy mogłabyś tam mieszkać?

Kiedyś jedna z moich znajomych powiedziała: „ Wiesz Karola, takie życie na dwa miejsca jest bardzo trudne, bo kiedy jesteś w Polsce- chcesz Albanię, kiedy jesteś w Albanii- tęsknisz za Polską”. Zgadzam się z tym w zupełności. Nie potrafię jeszcze w tym momencie zdecydować, gdzie będziemy mieszkać. Zawsze chciałam wyjechać z Polski, mieszkać za granicą, to się w pewnym sensie spełniło. Bo jednak większość roku byłam w Albanii, ale wtedy tęsknie za tymi których w Polsce zostawiłam. Do tego też dochodzą pewne kontrasty, chociażby centralne ogrzewanie w zimie, dostęp do wody, komunikacja publiczna.  Te wszystkie utrudnienia jednak chowają się za ciepłem i serdecznością, która bije od Albańczyków. Wolniejszym życiem, wspaniałymi krajobrazami (góry, które mnie pochłonęły całkowicie) i przepysznym jedzeniem. Daje nam jeszcze czas na podjęcie decyzji, gdzie chcielibyśmy zamieszkać na stałe. Póki co jesteśmy jedną nogą w Polsce, drugą w Albanii, tęskniąc raz za jednym, raz za drugim 😊

Trochę zdjęć autorstwa Oli:

Albańskie góry widoczne z samolotu
Albańskie góry widoczne z samolotu
Rajska plaża nad Morzem Jońskim
Rajska plaża nad Morzem Jońskim
Nieodzowny element krajobrazu w Albanii
Nieodzowny element krajobrazu w Albanii

A na deser pozostawiam przepis na trilece, skoro nie tylko ja je tak wychwalam to chyba musi coś w nim być 😉

Bałkański smak słodkości. Trilece, czyli biszkoptowe ciasto nasączone mlekiem i polane karmelem.

You Might Also Like

1 Comment

  • Reply
    FUKO
    21 kwietnia 2020 at 10:56

    Długa i interesująca relacja. W dodatku bardzo ciekawe zdjęcia. Gratulujemy i pozdrawiamy!

Leave a Reply