Albania Inspiracje

Książki o Albanii.

Ten tekst będzie dla wszystkich, którzy chcą czegoś więcej dowiedzieć się o Albanii i lubią czytać. Przedstawię listę książek dzięki, którym uda się Wam poznać odrobinę historii i trochę bardziej zrozumieć ten kraj. Nie są to pozycje przewodnikowe, gdzie również możemy poczytać o historii odwiedzanych miejsc, lecz książki w których poznajemy historię ludzi tam żyjących, czy też stamtąd uciekających.

Na początek kilka krótkich pozycji albańskiej autorki. To, że są krótkie niestety nie oznacza, że lekkie i łatwe w odbiorze. Jednak dla wszystkich ciekawych tego, jak wygląda obraz dzieciństwa, a następnie czas na emigracji, to zachęcam do lektury.

Ornela Vorspi i jej książki o Albanii

1. „Kraj, gdzie nigdy się nie umiera”.

Jest to debiutanckie mini dzieło Orneli Vorpsi, które początkowo wydane było tylko w języku włoskim. Autorka za młodu wyemigrowała z kraju i osiedliła się we Włoszech, tam studiowała sztukę. Za tę książkę otrzymała wiele włoskich nagród literackich. W jej dziele poznajemy traumatyczne losy młodej bohaterki, która wychowała się w „najbardziej wyizolowanym kraju Europy”, gdzie jak to mówi „dopiero śmierć daje ludziom jakieś prawa”. Jest to pewnego rodzaju pamiętnik, zbiór wspomnień, często bardzo bolesnych, a nawet brutalnych. Dzieciństwo w Albanii nie zależało do łatwych, nie każdy jest to w stanie zrozumieć, że tam, w Albanii po prostu wszystko jest inne. Autorka obraz ludzi, w tym też swoich bliskich przedstawia tak:

„Mężczyźni to przekleństwo. 
Pradziadek częstował słodkimi galaretkami,
ale zaglądał pod sukienki. Ojciec bił w twarz, 
kiedy za głośno prosiło się o gumę do żucia.
Babcia oraz ciotki wstawały bladym świtem, 
żeby dobrze wyglądać, gdy obudzą się mężowie. 
Każda niezamężna była podejrzana o bycie dziwką. 
Na obozie wojskowym podawano herbatę z bromem, 
który miał zmniejszyć „chętkę mężczyzn”. 
„Chociaż mam dopiero trzynaście lat i 
nigdy jeszcze nie widziałam co mężczyźni mają w spodniach,
 (tajemnica związana w jakiś sposób z kurewstwem), 
czuję się skończoną dziwką”, pisze Ornela. 
„Piękne sąsiadki internowano, bo źle się prowadziły. 
To znaczy – za często wychodziły z domu.”

W książce poznajemy co to znaczy zmagać się z brakiem wolności, z marzeniami młodej dziewczynki, które mogłyby się zdawać banalnymi; takim jak banany, czy książki z bajkami. Paradoksalnie w „Kraju, gdzie nigdy się nie umiera” autorka przedstawia niejednokrotnie obraz śmierci. Zazwyczaj taki, gdy umiera się w brutalny sposób. Jednak jest to pozycja jak najbardziej godna uwagi.

2. „Ręka, której nie kąsasz”.

Kolejna książka albańskiej artystki. Po przeczytaniu można mieć wrażenie, się jak by była to kontynuacja pierwszej. Ta bowiem jest również pełna melancholii, desperacji i żalu, dlatego też nie czyta się jej łatwo. Pozycje literatury z Albanią w tle nie należą to łatwych i przyjemnych do czytania, a to ze względu na

Bohaterka z rozrzewnieniem opowiada o dzieciństwie i tęsknocie, która jej doskwiera na emigracji. Paradoksalnie kocha swój kraj, a jednocześnie go nienawidzi swój. Autorka jedzie z odwiedzinami do chorego przyjaciela aż do Bośni, dokładniej do Sarajewa. Można odczuć, że jest to też podróż w głąb siebie, podczas której nieustanie bije się z myślami, porównuje się do innych, albo bardziej przez ich pryzmat parzy na swoje życie. Taki zabieg pozwała jej lepiej zrozumieć siebie, a albański (dokładniej turecki) „sehir’ czyli „patrzenie, rozkoszowanie się patrzeniem na innych, nic nie robienie” pomaga jej wyszukać inną perspektywę. Nie jest to pierwsza jej podróż, gdziekolwiek by nie była, odczuwa swoje pochodzenie i brzemię przeszłości. Twierdzi „dziś, aby żyć, muszę być daleko” tylko od czego od Albanii czy od samej siebie?

Przedstawię fragment książki:

„Podróżując, zrozumiałam do głębi, że nie jestem podróżniczką.
Nie żebym wcześniej tego nie wiedziała. W wyobraźni
zawsze chciałam podróżować – po całym świecie i jeszcze
dalej, gdyby to tylko było możliwe. Przemieszczanie się
w przestrzeni nie przychodziło mi jednak łatwo. Później
wpadłam na pomysł, że jeśli zmuszę trochę moje ciało, być
może zacznie ono odczuwać przyjemność pod wpływem
myśli, która lubi podróżować. Może zresztą w grę wchodziło
jedynie lenistwo. Tak więc wyruszyłam w drogę.
Ja i samolot to nie jest historia miłosna. Prawdę powiedziawszy,
nigdy nie lubiłam sytuacji bez wyjścia – nie
mówię już o ratowaniu życia, ale o ratowaniu się choćby
przed nudą, urodziwą damą, która odnajduje mnie wszędzie
i z której uścisku nie potrafię się wyswobodzić.
Nuda jest czymś w rodzaju samolotu, kołysze cię, jak chce,
podczas długich lotów – wpadasz w mglisty letarg, ciało
i umysł zaczynają szarzeć i, zupełnie jak w samolocie, nie
ma żadnej ucieczki, chyba że podróż się skończy.

3. „Głosy komunistycznej Albanii. Błoto słodsze niż miód”.

Jedna z książek o Albanii, o komunistycznej Albanii „Błoto słodsze niż miód. Głosy komunistycznej Albanii”.

Przyznam szczerze, że z niecierpliwością czekałam żeby mieć w rękach tę książkę. Dzień po premierze pisarka Małgorzata Rejmer miała spotkanie autorskie w Poznaniu. Zajęłam jedno z ostatnich miejsc i z zaciekawieniem słuchałam wywiadu z autorką, która odbyła nie łatwą drogę, by stworzyć tę książkę-reportaż. W Albanii spędziła kilka lat, nauczyła się języka albańskiego, by móc lepiej porozumieć się ze swoimi bohaterami. Podczas spotkania przeczytała niewielki fragment swojego reportażu i po chwili w moich oczach pojawił się łzy. Tak też było w wielu momentach czytania całości, kiedy to musiałam zamknąć książkę i ochłonąć lub wytrzeć łzy.

Jej nie da się przeczytać szybko, historie ludzi są przedstawione w bardzo prawdziwy, intymny sposób, bo to bohaterowie są narratorami. Odsłaniają przez nami to co przeżyli, co stracili i z czym się zmagali, nawet do dnia dzisiejszego i to wszystko za czasów głębokiego reżimu i dyktatorskiego panowania Envera Hodży. Ból bohaterów przechodzi nawet na czytelnika. Pamiętam, że tuż po przeczytaniu tej książki chciałam podzielić się tym na moim fanpage-u, ale nie byłam w stanie, napisałam tylko tyle.

Komunizm. 
Partia. 
Szpieg. 
Wyrok.
Cierpienie. 
Ból.
Tęsknota.
Rodzina.
Miłość. 
Zła biografia.
Brak wyboru.
Śmierć. 
Głód.
Nędza. 
Strach. 
Wróg. 
Wstyd. 
Zesłanie.
Tragedia. 
Oprawca i ofiara.
Łzy. 
Niezrozumienie.
Granica. 
Pustka. 
Brak nadziei. 
Wolność. 
Akceptacja. 
Przeszłość.
Dziś. 
Nadzieja.

I tym razem na napiszę więcej, może tylko tyle, że jest to konieczna lektura dla każdego kto jest zainteresowany Albanią. 

4. „Szofer upadłych królów”, Stanisław Figiel

„Szofer upadłych królów” czyli historia króla Albanii i jego kierowcy limuzyny

Szofer upadłych królów to najnowsza książka o Albanii, wydana w tym roku i autorem jest polak. Poznajemy losy naszego rodaka – Franciszka Wierzbickiego, który jako przedstawiciel firmy FIAT-A zostaje oddelegowany na albańskie ziemie, a dokładniej na dwór Króla Albanii – Zogu I. Krótko po przyjeździe sam król składa mu propozycję zostania jego szoferem. W książce poznajemy od środka życie – jak to autor podkreśla „operetkowego króla”, ale też i innych bohaterów. Przyznam szczerze, że momentami miałam niedosyt i czekałam by dowiedzieć się czegoś więcej o opisanych historiach, przez co z coraz większym zaciekawieniem czytałam.

Ciekawą postacią jest Marike, która odsłania przed światem niebezpieczeństwo w jakim się znalazła, to dlaczego się ukryła i co było powodem jej ucieczki z Albanii. Jednego z wieczorów opowiada o gjakmarrji, czyli rodowej zemście krwi, która dotknęła jej rodziny. Ale zostawię Was z niedosytem tej historii, byście sięgnęli po książkę! Dowiecie się też co sam Hitler sprezentował królewskiej, młodej parze 😉 Ale nie będę taka i ułatwię Wam to! Wytrwajcie do końca tekstu, bo będzie konkurs, a w nim do wygrania właśnie ta książką, a nawet 3!

W książce ważnym elementem jest wątek miłosny króla. Początkowo szukanie przez „księżniczki”, czyli siostry króla odpowiedniej kandydatki, które zjechały prawie cały świat, by odnaleźć najlepszą wybrankę. Znalazły ową dopiero w Budapeszcie! Mamy tu przykład związku, gdzie różnice kulturowe, językowe i wyznaniowe nie mają znaczenia. Oczywiste było to, że wybranka dla króla musiała spełniać pewne wymagania, ale to że nie znała albańskiego i że była katoliczką, nie dyskwalifikowało jej by stanąć u boku króla Albanii. Zaślubiny króla nie pomogły jego rządom, a krótko po tym sytuacja Albanii bardzo się pogarsza, co zrobił król? Tego też dowiecie się w książce 😉

KONKURS!

Do wygrania są 3 najnowsze książki o Albanii, czyli „Szofer upadłych królów” Stanisława Figiela. Aby wziąć udział w konkursie wystarczy napisać dlaczego to Ty powinieneś dostać tą książkę, a ja wybiorę najbardziej kreatywne odpowiedzi, do dzieła!

Konkurs trwa do 19 sierpnia 2019, tego dnia ogłoszę wyniki i odezwę się do zwycięzców. 

Powodzenia!

You Might Also Like

7 komentarzy

  • Reply
    Anetka
    12 sierpnia 2019 at 13:28

    Albania jest cudowna! I wszystko, co z nią związane też! Więc podzielam Twój zachwyt. Zaciekawiła mnie książka „Szofer upadłych królów” 🙂 Dlaczego? Bo zawsze dużo podróżowałam, wtedy jeszcze głównie po Polsce. Stan polskich dróg i zachowanie kierowców były zawsze jednym z powodów do narzekań, bo to dziury, to wąsko, to znaków nie ma, a jak on jeździ… I było tak do dnia, kiedy w 2012 roku pierwszy raz zobaczyłam Albanię i albańskie drogi 😉 To było dopiero coś! Patrząc na tytuł książki, pomyślałam, że to musiało być wyzwanie być szoferem na tych drogach i jeszcze na dodatek wozić tyle ludzkich tajemnic i uczuć. Więc chcę poznać te tajemnice, w końcu jestem psychologiem 🙂 Po prostu ja muszę przeczytać tę książkę 🙂

  • Reply
    Agata
    12 sierpnia 2019 at 15:05

    Niestety dopadło mnie choróbsko, które ogólnikowo można nazwać manią książkową. W dodatku z odpornością na wersje elektroniczne – książka musi być papierowa i pachnąca, ale nie koniecznie nowa. Dodatkowo mój mąż pochodzi z Albanii, więc w swojej biblioteczce mam też „dział albański”, a w nim oczywiście Ismaila Kadare, Gosię Rejmer (z którą nawet niedawno rozmawiałam, jest urocza!), a także książki z albańskimi wątkami, np. Król Kebabów M. Mazuś, czy Jadąc do Babadag A. Stasiuka. Przekładów z albańskiego, szczególnie non-ficion, jest niewiele a szkoda, dlatego Ornelę Vorpsi wpisuję na swoja listę „must have” – jakimś cudem nie słyszałam o niej wcześniej. A Stanisława Figiela będę musiała sprawdzić – najchętniej z Twoją pomocą – mam trochę mieszane uczucia… No i dzięki, że jesteś – bardzo lubię Twoje teksty!

  • Reply
    Ania G.
    13 sierpnia 2019 at 07:42

    I ja chciałabym przeczytać tę książkę! Albania zachwyciła mnie po raz pierwszy w tym roku. Przejechałam ja z północy na południe, ale niestety tylko wzdłuż wybrzeża. Przed wyjazdem przeczytałam Błoto słodsze niż miód. Przed kolejnym chciałabym zapoznać się z kolejną pozycja z Albania w tle 🙂

  • Reply
    Dominika
    13 sierpnia 2019 at 08:29

    Obiecuję, że przeczytam od deski do deski jednym tchem po tej zapowiedzi i puszczę dalej w świat, bo dobrem trzeba się dzielić ! Pięknego dnia :*

  • Reply
    Maja Kubiak
    13 sierpnia 2019 at 18:22

    W Albanii byłam już 4 razy. Gdy myślę o tym kraju przychodzą mi do głowy obrazy pięknej przody, życzliwych ludzi, niesamowitych miejsc. I szczęście- naiwne szczęście, które czuje w sercu na myśl o Albanii. Jestem jednak już dorosłą kobietą, a nie nastolatką, która gdy po raz pierwszy przyjechała na wakacje do krainy orłów w głowie miała tylko wakacyjny flirt i zabawę w słońcu. Teraz, gdy rozumiem już więcej, z przyjemnością poznaje Albanię od jej gorszej strony i studiuje jej historie. Myśle, ze kolejna lektura dotycząca Albanii doskonale przybliży mi jej ciemna historie i uświadomi, ze ten cudowny kraj to nie tylko piękne wakacje , ale też kawał nie zawsze kolorowej przeszłości.

  • Reply
    AsiaN
    15 sierpnia 2019 at 07:35

    Moja pierwsza myśl o Albanii? Dno, tragedia, PRL. Pokrętny los pokrzyzowal nam plany i zupełnie niespodziewanie trafiliśmy do tego kraju na krótkie wakacje. Chcieliśmy odwolac ale było za póżno. Trudno, myślę, trzeba jechać, przeżyć i wrócić…I nigdy więcej. Właśnie. Tak myślałam przed wyjazdem. A po powrocie, czuje cholerny niedosyt. Chce więcej.. Kraj nie do końca mnie oczarował ale to może dlatego, że nie zobaczyłam wszystkiego co ma do zaoferowania, że są też piękne miejsca(komani) , a nie tylko pełne śmieci waskie uliczki prowadzące do niezbyt czystej plaży. Urzekli mnie mieszkańcy, mili, pomocni, serdeczni. Przynajmniej na takich trafiłam. Każdy gest serdeczności w ich kierunku odwdzieczali w trojnasób. Tak, czuje niedosyt, chce tam wrócić i przekonać się, że miałam kiedyś rację lub oceniłam ten kraj zbyt pochopnie. Ale zanim będę miała okazję tam wrócić, chce dowiedzieć się o tym kraju coś więcej, dlatego chce otrzymać tą książkę. Pozdrawiam.

  • Reply
    Edyta
    18 sierpnia 2019 at 22:51

    Albanią zainteresowałam się po raz pierwszy słysząc słowa jednej z piosenek zespołu Lady Pank: „Albania to był raj, do którego sił mi było brak…” Zaintrygowało mnie to, dlaczego kraj ten budzi w narratorze tak mieszane uczucia. Ponieważ kocham podróże, zaczęłam „grzebać” w Internecie, szukać zdjęć i informacji o tym państwie i już wtedy czułam że muszę je odwiedzić, bo jest w nim coś specyficznego, a zawsze pociągało mnie to co nieodkryte, niezdobyte, niecodzienne i nieoklepane (w przeciwieństwie do popularnych kurortów). Gdy zobaczyłam zdjęcia z albańskimi krajobrazami, wiedziałam już na sto procent że to rzeczywiście raj i po prostu zakochałam się w tych widokach. Moi znajomi planowali wakacje w Grecji czy Chorwacji a ja marzyłam o tym by odwiedzić „moją ukochaną Albanię”. Tak o niej wtedy myślałam i myślę tak o niej też teraz, już po wizycie w tym kraju. Marząc o podróży do Albanii miałam przed oczami krajobrazy na południu, jednak stało się tak, że ostatecznie wylądowałam na północy, ale niczego nie żałuję. Będąc na wycieczce fakultatywnej w Tiranie, dowiedziałam się wiele o historii tego kraju i historii tych ludzi, tłamszonych wiele lat przez reżim komunistyczny. Widziałam bunkry, listy zawierające tysiące nazwisk zamordowanych ludzi, słuchałam opowieści ze łzami w oczach, ze ściśniętym gardłem i sercem. To nie były zwykłe wakacje… To była podróż pełna przeżyć i wzruszeń, która dotknęła mnie gdzieś tam w środku… Tym bardziej że poznałam ludzi tam mieszkających – życzliwych, serdecznych, uczynnych. Zaczęło do mnie docierać o co chodziło w tej piosence- że Albania to piękno, ale zarazem ból… Że to wszystko przeplata się w tym kraju, który wyrył się głęboko w moim sercu i pozostanie tam na zawsze. Na pewno wrócę tam nie raz, za rok również planuję podróż do Albanii, a w tym czasie pragnę nadrobić braki w lekturach o tym państwie, aby jeszcze lepiej je poznać i zrozumieć i by poczuć się bliżej jego mieszkańców, bliżej tego co czuli i co przeżywali. Na pierwszym miejscu do przeczytania postawiłam sobie „Błoto słodsze niż miód”, ale jestem bardzo wdzięczna za przytoczenie tutaj innych ciekawych tytułów i jestem pewna, że wszystkie z nich przeczytam z zapartym tchem, w tym też „Szofera upadłych królów”.
    Pozdrawiam serdecznie

Leave a Reply