Jak to mówią „śniadanie najważniejszą częścią dnia” ja się tego trzymam i nigdy nie wychodzę z domu bez śniadania. Gdy mam więcej czasu lubię przygotować sobie coś co wygląda i smakuje pysznie, a jeszcze więcej radości sprawia mi przyrządzanie jedzenia dla innych 🙂

Ostatnio na śniadaniowym stole gościły albańskie przysmaki min. ser kaçkavall, jest to wersja twardego, żółtego sera, który bajecznie smakuje pokrojony i usmażony na patelni, z wierzchu chrupiący, a jego środek ciągnący, pycha! Dla wyrównania smaków i balansu posiłku najważniejsze są warzywa! O tej porze roku ciężko o ich dobry smak, ale udało się zdobyć dobre pomidory, do tego papryka, ogórek i oczywiście oliwa! Jak ma się oliwę tłoczoną z dobrych oliwek to zanurzona w chlebie będzie nie tylko prostym, ale też i zdrowym oraz smacznym uzupełnieniam posiłku. W moim przypadku była to oliwa przywieziona w butelce po wodzie z Albanii, o mocno zielonej barwie w 100% zasługiwała na etykietę BIO ;). Do tego też biały owczy ser i domowe oliwki, takie śniadania mogłabym jeść zawsze.

Wyjątkowo na stole wylądowały też ciastka:

  • baklawa, czyli cienkie ciasto filo przekładane syropem miodowym/cukrowym i orzechami
  • greckie melomakarono, czyli kruche orzechowe ciastka
  • shëndetli, czyli orzechowo-miodowe ciasto z pomarańczą

 

W Albanii często na śniadania jada się jajka gotowane na wodzie, oczywiście „znowu”oliwa i oregano, chleb i biały ser.

Moim ulubieńcem na śniadanie i nie tylko jest- byrek! Jego kształt zależy od regionu, na północy kraju i w Kosowie są zawinięte jak „ślimaki” lub podłużne kawałki.  Gdzie indziej spotkałam też trójkąty, czy prostokąty. Ich nadzienie też jest różne: szpinak, biały ser, mięso z cebulą, ziemniaki, pomidory, masa mleczna z kaszą, a wersje domowe to już wola gospodyni 😉

W wersji słodkiej często robi się petulle (przepis znajdziecie tu: https://kamomil.pl/2018/01/08/domowy-albanski-obiad/) ale też naleśniki, czyli crepy. 

 

Idąc słodkim smakiem to wersją śniadaniową jest rogalik, czyli briosh. Do tego świeżo wyciskany sok pomarańczowy.

 

No właśnie co do picia? Ja tam lubię wszystko od wody, po mleko i kawę. W Albanii często pije się Ayran, a bardziej po albańsku dhallë, czyli słonawy, rozwodniony jogurt, bardzo orzeźwiający. Kawa jest dobra o każdej porze dnia i nocy, a herbatę tu się piję jak jest się chorym.

 

Ja za to herbatę piję w dużych ilościach i z Albanii przywiozłam sobie rumianek i Çaj mali, czyli górska herbata o bardzo dobrych właściwościach min.:

  • poprawia odporność
  • działa bardzo dobrze na infekcje układu oddechowego
  • wspomaga kondycję psychiczną
  • pomaga w szybszym usuwaniu toksyn z organizmu
  • jest źródłem wielu przeciwutleniaczy i minerałów

 

 

 

 

 

 

Wiadomości odnośnie właściwości i parzenia rumianku znajdziecie tu: https://kamomil.pl/skad-sie-wziela-moja-nazwa-2/

 

Çaj mali, znajdziecie u nas w sklepach pod nazwą gojnik. Najwięcej właściwości wydobędziemy, gdy zagotujemy napar, a nie tylko zalejemy wrzątkiem jak zwykłą herbatę. Możemy nasze zioła dwukrotnie wykorzystać do przyrządzenia esencji.

 

 

 

 

 

 

 

Na koniec, jak mogłabym nie wspomnieć o sezonowych owocach:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W każdym razie, co by się nie zjadło i tak będzie pyszne,

gwarantuje!

 

 

 

 

 

Ja najedzona zawsze wyglądam tak:

35 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *