O tym się m(nie)j mówi, czyli ciemna strona podróżowania.

W Internecie czytam tylko o podróżowaniu w superlatywach. Czy podróżowanie to faktycznie zbiór tylko pozytywnych i przyjemnych emocji/wspomnień? Czy zawsze jest tak kolorowo, jak na tych pięknych zdjęciach?

 

Podróżowanie ma w sobie moc, to jest pewne. Nawet gdy nie jest idealnie, to zawsze będziemy bardziej wspominać te przyjemne rzeczy, te ciepłe niż deszczowe dni. Jak to jest z tą ciemną stroną podróżowania?

Jazda pociągiem.

Jeśli masz miejscówkę, to połowa sukcesu. Możesz trafić na niegrzeczne dzieci, które nie słuchają swojej mamy i biją ją po głowie, może usiąść obok Ciebie Pan, który zapomniał wziąć prysznic, albo po prostu dba o swoją florę bakteryjną 😉 Ktoś powie, przecież teraz są pociągi bezprzedziałowe jest super komfort. Pewnie, ja też wolę przemieszczać się tym rodzajem wagonu, dopóki babcia obok mnie nie wyciągnie bułki z kiełbasą i kiszonego ogórka, albo dziewczyna obok opowie „Ci” całą sobotnią imprezę z wszytskim szczegółami, gdy rozmawia przez telefon. A tak serio zdarza się to, ale nigdy szczególnie nie zastanawiam się kto będzie siedzieć obok mnie, bo liczy się cel podróży. Chcę Wam przedstawić podróżowanie od drugiej strony, będzie to wpis mocno pesymistyczny, pokazany w tej ciemnej barwie. Kto ma ochotę poczytać jak czasem wygląda to od kuchni to niech zostanie, a kto nie, to zapraszam do oglądania moich pięknych i kolorowych zdjęć na https://www.facebook.com/kamomil.blog/.

A to za zimno, a to za ciepło.

Jazda tramwajem, gdy Pan trzyma swoją pachę nad Twoją głową ma się średnio, do podróżowania komunikacją wewnątrz niektórych państw. Pot leje się po Tobie wszędzie, czujesz jak śmierdzisz i wszyscy wokół Ciebie śmierdzą jeszcze bardziej, kleisz się do wszystkich i marzysz, żeby być już u celu. Opcja dwa, marzną Ci stopy i chuchnie na ręce jest jedynym źródlem ciepła, a w dodatku siedzisz jeszcze na zimnej podłodze, bo nie ma innego wolnego miejsca.

Pociąg mi zwiał, lub na opóźnienie…

 

Bankowo w tym czasie wydaje się niezaplanowane na taką okoliczność pieniądze. Idzie się na kawę, albo kupi dodatkową gazetę do poczytania, pójdzie się zjeść coś ciepłego, czy szuka się kolejnej pamiątki, bo co innego można robić, gdy pociąg będzie za 160 minut… Mniejszy problem jeśli wracasz do domu, a nie śpieszysz się na samolot, wtedy dopiero zaczynają się problemy, ale zrobisz wszystko, by zdążyć, a dawka stresu i adrenaliny będzie ogromna.

Godzina odlotu się zmieniła lub samolot został odwołany.

Tak jak w poprzednim przypadku, gdy to kwestia paru godzin najczęściej wydaje się pieniądze w oczekiwaniu na start samolotu. W sytuacji gdy samolot zostaje całkowicie odwołany, jedną z rzeczy co możemy zrobić to: złożyć reklamację, napisać odwołanie i w ten sposób ubiegać się o odszkodowanie. Po ostatniej aferze z odwołaniem lotów lini Ryanair, poszkodowanych zostało okolo 19 tysięcy Polaków!  To duża liczba, ale i tak zawsze się mówi: ehh to mnie nie dotyczyny.. Pasażerowie mogli aplikować o zwrot kosztów, lub dostali możliwość odbycia podróży w innym terminie.

 

Taksówkarz mnie oszukał.

Zdarzyło mi się, że zawyżył stawkę, ale po prostu zauważył to, że jestem w sytuacji podbramkowej i będę musiała skorzystać z jego usług. Nagminnie słyszę, że ktoś przepłacił, bo taryfiarz na początku powiedział co innego i kłócił się potem, że chce więcej. Jeśli mówicie w tym samym języku, to możecie wejść w dyskusje, gorzej jeśli między Wami jest bariera językowa.

Uszkodzenie sprzętu lub samochodu.

Coś czego w ogóle się nie spodziewaliśmy. W przypadku aparatu, czy kamery koszty są duże, ale jakoś trzeba dokumentować i utrwalać te wspomnienia, równie dobrze mogło to się wydarzyć w domu, ale stało się, gdy jesteście np. ponad 2 tyś. km od niego, wiec inwestujecie teraz tą kasę.  Z samochodem jest niestety gorzej, bo usługi są droższe, a części nie zawsze szybko dostępne, może chociaż po drodze uda znaleść się kogoś kto pomoże odholować samochód ;).

Miejsce, gdzie macie spędzić czas wypoczynku jest inne niż na zdjęciach.

Wiele osób hotel traktuję typowo jako miejsce do spania, więc nie maja zbyt dużych wymagań. Pozostała część marzy o luksusie i tego oczekuje. Jeśli widzimy coś na zdjęciach to w naszej głowie tworzą się dokładniejsze wyobrażenia tego miejsca, a gdy po zderzeniu z rzeczywistością okazuje się, że chyba to jednak nie tu,  ale adres się zgadza… Jakoś to przebolejesz, ale im bardziej poznajesz to miejsce to odkrywasz, że wszystko jest nie tak, od braku wifi, po zimną wodę w kranie, a do centrum nie masz 700 metrów tylko 2 km.

Choroby i zatrucia podczas podróży.

Nie będę wypowiadać się na temat szczepień, bo nie jechałam póki co w żadne miejsce, które wymagało by dodatkowych. Natomiast jeśli chodzi o zatrucia, bo przekonałam się na własnej skórze. Mama powtarza mi, pij tylko wodę butelkowaną (p.s mama ma zawsze rację!), myślę sobie przecież to logiczne, bo z jakiego innego źródła mam pić. Otóż oczywiście, że mamy możliwości min; górskie źródełka, woda w kawiarniach (na Bałkanach to jest kranwa), picie wody z rzeki, oczywiście po zastosowaniu odpowiedniego filtru. Ja próbowałam dwa pierwsze i było OK, do czasu… . Jednego razu podczas zwiedzania Kosowa dotarłam do przepięknego hotelu pośród pola w Gračanicy.

Wnętrze bardzo „europejskie”, otwarte na wszystkie narodowości, ekskluzywny barek i basen na powietrzu z niesamowicie urokliwym widokiem oraz źródło wody wydostające się z głębi ziemi. Siedząc tam zauważyłam, że ludzie napełniają butelki i piją tą wodę, ale dla pewności i bezpieczeństwa, poszłam zapytać obsługę hotelową. Okazało się, że woda jak najbardziej nadaje się do spożycia i że jest bogata w różne minerały. Usłyszawszy to napełniłam swoją butelkę i do końca dnia wypiłam 0,5l. Następnego ranka miałam niesamowite problemy na początku jelitowe, a potem żołądkowe, a tego dnia miałam jechać zwiedzać górskie miasto- Peja. Bardzo zależało mi, żeby tam jechać, dlatego zebrałam wszystkie moje siły i zaopatrzona w foliową reklamówkę (na wszelki wypadek) wsiadłam do autobusu. Ten przysłowiowy wypadek  się zdarzył. Po 2 godzinach podróży w autobusie czułam się tak fatalnie, że aż wkurzało mnie słońce, chciałam tylko się położyć i spać, marzyłam by ból brzucha się skoczył. Byłam totalnie bez siły i zostałam na ławce, by potem resztę czasu spędzić w gotującym się autokarze, na słońcu i zadecydowałam, że chcę wrócić do łóżka. W między czasie dostałam tabletkę przeciwwymiotną, która nasiliła moją potrzeby snu, wsiadłam do taksówki, a kierowca okazało się, że mówi po polsku, (przypomnę, że byłam wtedy akurat w Kosowie ;)), mężczyzna mieszkał  i pracował w Kielcach oraz mówił, że bardzo lubi polaków. Normalnie gdyby było wszystko ze mną okey, to pewnie przeprowadziłabym z nim w świetną konwersację, ale że byłam bez sił to nie miałam ochoty rozmawiać. Podróż do akademika całą przespałam, jakimś cudem nikt mnie nie obudził nawet, gdy chodził po bilety, a ja intuicyjnie obudziłam się na dworcu. Następnie taryfiarz zaproponował zawyżoną cenę (mniej więcej wiedziałam ile powinnam zapłacić) ale nie miałam ochoty się targować. Ledwie co doszłam do pokoju, pamiętam to przez mgłe. Bolało mnie całe ciało, każdy mięsień i kości, łącznie z brzuchem, do tego myślałam, że padnę z upału. Muszę przyznać, że chyba nigdy tak źle się nie czułam. Na szczęście zatroszczyli się o mnie moimi znajomi i zaopiekował się mną mój kolega, po uprzednim rozważaniu wezwania karetki. Po paru godzinach snu, wzięciu tabletek przeciwbólowych, okładach z mokrych skarpetek na czoło i kark, poczułam że chyba będzie trochę lepiej. Spałam do następnego dnia rana, ale za każdym razem budząc się zastanawiałam się co mi jest. Analizowałam cały poprzedni dzień i rozmyślałam, co mogło być powodem tego co się ze mną działo. Szczerze to sama nie wiem do tej pory, czy to super mineralna woda ze źródła, czy też za duża dawka słońca, czy jeszcze co innego. W każdym razie następnego dnia czułam się lepiej i byłam w stanie zwiedzać dalej Kosowo.

Jak uchronić się przed takimi incydentami?

Jeśli jesteście wrażliwi, macie czasem problemy żołądkowo- jelitowe, to faktycznie lepiej odpuście sobie picie ze „źródełka”. Unikajcie picia wody z kranu, nawet w kawiarniach, lub gdy miejscowi mówią że im nic nie jest. Każdy z nas ma inna florę bakteryjną i inaczej będzie reagować. Jedz w miejscach, gdzie nie boisz się wejść, a na wstępie nie czuć starego oleju. Jeśli jedziesz w słoneczne miejsce, traktuj kapelusz, czy inne nakrycie głowy nie tylko jako element stylizacji, ale jako ochrona twojej głowy i skóry. Nie szczędź sobie kremu z filtrem, na pewno i tak się opalisz! 😉 Pij dużo płynów w upalne dni. Niby to banalne, ale warto o tym pamiętać.

Tak jak pisałam, jest to trochę inne spojrzenie na podróżowanie, ale jest to nieodłączny element. Zazwyczaj podróż, miejsce i ludzie których poznajemy rekompensują nam wszystkie inne niedogodności.

Bo przecież gdybyśmy nie podróżowali, nie widzielibyśmy taki widoków <3

 

10 thoughts on “O tym się m(nie)j mówi, czyli ciemna strona podróżowania.

  1. Współczuję problemów z brzuchem. Osobiście nie jestem fanką wody „ze źródełka”, więc raczej nie jestem chętna godzić się na takie atrakcje. ??

    Super post!!! Genialne spojrzenie z drugiej strony.

  2. Jak dla mnie te wszystkie złe rzeczy i tak się chowają przy całokształcie 🙂 w Pradze miałam 38 stopni i podróżowałam tramwajem, hotel niby trzygwiazdkowy a sama w życiu bym tam nie weszła (obskurnie, a jedzenie obrzydliwe) – niestety wycieczka szkolna więc nie miałam na to wpływu. Pan kierowca jeszcze wybrał dłuższą trasę i jechaliśmy do Pragi 4 godziny dłużej. Mimo to widoki i sama Praga były tak piękne, że w momencie gdy wspominam widzę tylko to 🙂 co do zatruć to też już jestem przyzwyczajona – reaguje na każdą mocniejszą zmianę klimatu katarem i wysoką gorączką więc dla mnie to już taki standard z którym nauczyłam się żyć.

  3. Na początku powiem, że robisz urocze zdjęcia,więc aż chcę się zapytać, czym są robione?
    Co do minusów – w każdej sytuacji są jakieś zalety i wady. Wiadomo, czasami dbający ,,o swoją florę bakteryjną” człowiek potrafi zepsuć całą drogę, ale mówi się trudno i żyje dalej – zresztą jak podsumowałaś, da takich widoków warto 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *