Oto lista kilku powodów, dla których warto odwiedzić Albanię:

1. Dla każdego coś dobrego. Jeśli lubisz góry, trekking i dzikość to koniecznie musisz wybrać się na Północ kraju. Turystyka górska nie jest, aż tak bardzo rozwinięta jak w innych krajach, nie ma hoteli w górach, czy nawet schronisk. Gdy wybierasz się w dłuższą trasę, na szlaku znajdują się domy mieszkańców, którzy przyjmują turystów. Są oni na to przygotowani, dlatego można liczyć na naprawdę fajne warunki. Często następnego dnia zaproszą Was na śniadanie, czy kawę. Kwestie finansową przedstawi Wam gospodarz.
Albańskie góry- „Góry Przeklęte” są jednymi z ostatnich naprawdę dzikich i mało odkrytych miejsc Europy”- z takim stwierdzeniem spotykam się cały czas. Marzy mi się tam trekking, dobre buty już mam, więc wciskam ten pomysł gdzieś w odległe plany, ale na pewno go zrealizuję! Czy ktoś jest chętny?

By Albinfo – Praca własna, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=7457947

Także jeśli uwielbiacie piesze wycieczki, dzikość i nie lubicie tłumów na trasie, to albańskie góry będą idealne. Oczywiście muszę wspomnieć o widokach, które są niepowtarzalne, jak z przepięknej krainy.
Zainteresowane osoby odsyłam do bloga mojej koleżanki, która trochę eksplorowała w tamtych rejonach: http://floatingmyboat.com/pl/najlepsze-najbardziej-malownicze-i-wymagajace-szlaki-piesze-w-europie/

2. Dla miłośników morza oczywiście, że znajdzie się wiele miejsc, ponieważ Albania położona jest nad morzem Adriatyckim i Jońskim. Duże kurorty nadmorskie zaczynają się od miasta Durres, aż po Ksamil, znajdujący się u stóp tego kraju. Do wyboru macie hotele, hostele, apartamenty, pola kempingowe, itd. Myślę, że spośród Was na pewno znajdzie się ktoś i odwiedzi Albanię, jak nie w te wakacje to kolejne, dlatego odeślę Was na stronę, która na pewno ułatwi Wam planowanie podróży i zapewni wymarzony nocleg www.goodnigt.pl. Jeśli zdecydujecie się na Sarandę, to nocleg zaoferuje Wam ja :), wkrótce więcej informacji, ale zapewniam Was, że odkryjecie ze mną Albanię od mniej turystycznej, a bardziej lokalnej strony.

Pewnie słyszeliście, że Albania jest pełna dzikich plaż? Z roku na rok to się zmienia, coraz więcej ludzi odwiedza ten kraj i myślę, że za jakiś czas będzie ciężko znaleźć bezludną plaże.
Mi wraz z moim chłopakiem się udało! Szliśmy brzegiem ponad kilometr, a ja nie wzięłam japonek (bo jak to- w japonkach po plaży chodzić?! Na boso trzeba, żeby to poczuć!).
Tak, poczułam… ogromny ból stóp po 5 minutach drogi, ponieważ plaża potem była kamienista. Ale warto! To było coś wspaniałego ❤


Rozkoszowanie się pięknem morza, w gorących promieniach słońca, pośród skalistego wybrzeża w towarzystwie jedynej i najdroższej Ci osoby. Nic więcej nie potrzeba (nawet ręcznika pod sobą :P)!
By znaleźć takie plaże musicie być cierpliwi i nastawić się na podróżowanie autem oraz trochę wędrowania, ale gdy uda Wam się znaleźć „bezludny kawałek”, zrekompensują się długie poszukiwania. Jeśli jednak planujecie odwiedzić wyłącznie kurortowe miasta, to trzeba być rannym ptaszkiem, by w sezonie zająć leżak blisko morza, bo potem to często ciężko swobodnie stopę postawić.

Kolor morza jest niepowtarzalnie piękny, no i możecie liczyć na przepiękną pogodę, ponieważ Albania jest bardzo słonecznym krajem i rzadko kiedy pada deszcz w sezonie letnim. Na ochłodę proponuje mrożone cafe frappe, czy albańskie piwo np. Korça.

 

3. Jedzenie. Kto nie lubi jeść? Chyba nie znam takiej osoby! Kraj Orłów, bo tak nazywana jest Albania, w kwestii jedzenia ma nam do zaoferowania baaardzo dużo. Lubisz mięso? Znajdziesz tu wszystko co najlepsze, świeże i eko! Od młodego prosiaczka i cielęciny, po jagnięcinę oraz baraninę, czy kurczaka. Masz ochotę na owoce morza? Nie mogłeś trafić lepiej! Jakość produktów i cena są obłędne, ponieważ możesz tu kupić miskę małży, rissoto czy makaron z owocami morza w niskich cenach. Ryby, a raczej ogromny talerz ryb, pysznych, pachnących oliwą i skropionych cytryną z pieczonym chlebem… czy coś jeszcze potrzeba? Nawet dla wegetarian się coś znajdzie: pasticco, mussaka.

Na deser módlcie się, żeby starczyło miejsca, bo wybór jest ogromny. Moje serce podbiło trilece, czyli dość nietypowe ciasto, bo jest to biszkopt nasączony mlekiem, a dokładniej 3 rodzajami mleka i na górze oblany karmelem (gdy to piszę to, aż mi ślinianki zaczęły bardziej pracować), prawdziwa bomba <3. Koniecznie trzeba próbować baklavy, w najczęściej spotykanej wersji jest to ciasto filo z miodem i orzechami. Na czas pobytu radzę zapomnieć o diecie.
Te wszystkie słodkości idealnie pasują do kawy! W Albanii kawa jest tania i bardzo dobra. Przechodząc obok kawiarni i mijając Albańczyków, można zauważyć obok kawy małe szklaneczki- otóż nie zawsze jest to woda, tylko… raki. Właśnie w taki sposób idealnie zaczynają dzień- w dobrym towarzystwie, z dobrą kawą, papierosem i z ich trunkiem.
Nie dla mnie to zabójcze połączenie, więc zostaję zawsze tylko przy kawie. Jak ktoś chce się bawić w podrabiańca, niech spróbuje, czekam na relacje 😀

4. Ludzie. Poznałam tam przesympatycznych ludzi, od kelnerów, po najbliższe osoby mojego chłopaka. Cechuje ich wspólna cecha- gościnność (właściwie to niesamowita gościnność!). Nasze powiedzenie „Gość w domu, Bóg w domu”, pasowałoby do nich IDEALNIE.
Naprawdę, gdy przekroczyłam próg domu, czułam się bardzo wyjątkowo cały czas. Ludzie są bardzo szczerzy i otwarci. Emanuje od nich sympatia i chęć niesienia pomocy. Mogłabym o tym wiele napisać, ale przytoczę Wam jedną sytuację, która przydarzyła się mi i mojej przyjaciółce, podczas wizyty w Gijrokastrze. Jako że w Albanii nie jest rozwinięta tak jak u nas sieć komunikacji miejskiej, ciężko jest czasem znaleźć przystanek. Kończąc zwiedzanie, zastanawiałyśmy się skąd odjeżdża autobus z powrotem do naszego miasta.
Stałyśmy obie na chodniku, zestresowane, „drapiące się po głowie” z myślą: gdzie teraz? Nieopodal nad podjechał autobus i postanowiłyśmy zapytać kierowcę którędy mamy iść, bo szukamy autobusu do Sarandy. W tym samym momencie zaobserwowałam, że kierowca mnie nie rozumie. Mową ciała pokazał mi, że mam poczekać, że zaraz wróci. Po chwili wrócił z kolegą, którego praktycznie ściągnął z ulicy. Okazało się, że kolega mówił po angielsku i miał nam pomoc. Kierowca wrócił do autobusu, a mężczyzna który przyszedł zaczął kierować nas w stronę przystanku. Po udzielaniu wskazówek pytał, czy napewno wiemy już jak dojść, bo on w razie czego, może iść z nami. Podziękowałyśmy mu za pomoc i ruszyłyśmy w drogę. Po chwili zza pleców usłyszałyśmy wołanie- okazało się, że biegnie za nami owy Pan, trzymając w ręku małą karteczkę ze swoim numerem telefonu. Powiedział, że w razie potrzeby mamy zadzwonić, że jeśli będziemy mieć problem żeby się porozumieć z kierowcą czy kimś, mamy śmiało dzwonić, na pewno nam pomoże. Obie byłyśmy w szoku: „kurczę, czy on tak na poważnie?” – myślałyśmy. Podziękowałyśmy mu bardzo za pomoc i numer, a następnie poszłyśmy w wyznaczone miejsce. Złożyło się idealnie (bynajmniej tak myślałyśmy), ponieważ podjechał busik z tabliczką „Sarandë”. Zadowolone weszłyśmy do środka, mówimy: „no, ale super! przyszłyśmy i przyjechał- ale mamy szczęście!”. Minęło 15 minut- nie ruszamy, minęło kolejne 15 minut- nadal stoimy… Do busa weszło kilka osób. Nagle spoglądamy, a przed nami idzie mężczyzna trzymający różową parasolkę i ciągnący wielki kolorowy bagaż, a obok niego idzie Azjatka. Niby nic szczególnie dziwnego, tyle, że tym, mężczyzną był ten sam Pan, który tłumaczył nam drogę. Kolejne zdziwienie, w Albanii ciągle mnie coś dziwiło, nie zawsze było to pozytywne, ale tym razem tak. Wpakował jej bagaż do innego busa i odszedł. Za to my czekałyśmy kolejne 30 minut, aż w końcu autobus ruszył :). To jest właśnie Albania, w której czas płynie zupełnie inaczej i ma inną wartość, niż gdziekolwiek indziej.

5. Pogoda. Będąc tutaj na wakacjach nie powinniście się martwić o złą pogodę, tutaj nawet w marcu chodziłam w krótkim rękawie, tak w ogóle wiosna to świetny czas by zobaczyć ten kraj, gdy nie jest pełny turystów, nawet jesienią możecie liczyć jeszcze na słońce. W mieście Saranda odnotowuje się  ok. 300 dni w roku ze słońcem, czy potrzeba czegoś jeszcze? Nawet jeśliby trafił się ten nieszczęsny deszcz, to możecie zaszyć się w jednej z kawiarni, a jest ich tak wiele, że nie będziecie wiedzieć którą wybrać, w tym czasie poobserwujecie trochę lokalnego życia. Można ten czas też wykorzystać na zwiedzanie Muzeów, czy Meczetów.

6. Ceny. Z roku na rok ceny rosną, ale póki co Albania jest jeszcze tania. Pamiętam jak zadowolona zadzwoniłam do chłopaka (który był akurat w Chorwacji), ponieważ zajadałam się pyszny makaronem z owocami morza w przepięknej restauracji na 10 piętrze z widokiem na morze i to wszystko za 4 euro, a i do tego lampka białego wina, taki mały luksus w małej cenie :). Jego kolacja była podoba tyle, że on zapłacił 20 euro, jest różnica co? Nie ma co się obawiać, ze ceny w restauracjach zwalą nas z nóg, śmiało możecie pozwolić sobie na obiad i kolację w restauracji.

7. Zabytki i natura. Albania z pozoru jest mała, można ją porównać wielkością do województwa wielkopolskiego, ale kryje bardzo wiele, oprócz wcześniej wspomnianych góry czy mórz, znajdziemy tu wiele zabytków z Listy światowego dziedzictwa UNESCO np. miasto Berat i Gijrokastra, czy Butrint, poza tym nie raz natura Was tak zaskoczy, że będziecie zatrzymywać samochód, żeby zrobić zdjęcie. Myślę, że te wszystkie miejsca zasługują na osobny wpis. Teraz pokaże Wam tylko przedsmak jednego z nich. Niesamowity Berat.

8. Dzikość i zwierzęta. Jest to coś co mnie niesamowicie urzekło ponieważ, jestem miłośniczką zwierząt, a te przebiegające kozy, osiołki i krowy na ulicy to był na mnie szok. Wszystko byłoby  lsuper, gdybym potem się nie zastanawiała co mam na talerzu, gdy byliśmy na jednym z obiadów, a to mięso tak znakomicie smakowało..

Nie, nie osła nie jadłam, ale małe kozy i owieczki tak. U nas w Polsce takiego  mięsa łatwo nie dostaniemy, wiec dla wielu to rarytas.

Jeśli zdecyduje się odwiedzić ten kraj zapraszam do kontaktu 🙂

30 komentarzy

  1. Mam coraz większą ochotę odwiedzić tę niezwykłą krainę. Myślę, że to nastąpi za jakiś czas, gdy zrealizujemy azjatyckie plany. Świetna relacja zachęcająca by się już spakować i pojechać, a zdjęcia cudowne. Dziękuję za tę podróż 🙂

  2. Och, ja z tych oglądaczy. Nie podróżuję i nie marzę o tym, wiem, to okropne. A jednak. Jasne, mam kilka upatrzonych miejsc, bardzo lubię nasze morze, chciałabym zobaczyć Big Ben, pobyć w górach jesienią… ale po za tym? Niestety 🙂 To świetny przykład tego jak bardzo możemy się między sobą różnić i jak jest to fajne 🙂

    Paula
  3. Dla nas, głównym powodem, dla którego od 6 lat jeździmy tam regularnie, jest duża różnorodność Albanii, kontrastowość, fakt, że jest nieco inna od pozostałych, bałkańskich krajów. Dobrze się tam czujemy, możemy aktywnie spędzać czas i nie wydawać przy tym fortuny. Jedyną wadą Albanii jest to, że jest ciut za daleko na krótszy wypad w tamte strony.

    1. Tak Albania to duży przekrój natury 🙂 każdy znajdzie tam coś dla siebie, miejsce w którym będzie się czuć najlepiej 🙂
      Ehh z tą odległością coś jest, na szczęście ja w większości podróżuje samolotem 😉

  4. Czuję się zachęcona 🙂 pewnie nie patrzyłaś pod tym kątem, ale może coś doradzisz, jak jest z kwestią bezpieczeństwa i udogodnień dla dzieci? Zwykle podróżujemy samochodem z trójką maluchów, można myśleć o Albanii jako kierunku wycieczki czy byś odradzała?

    1. O to mi chodziło :))
      Jest bezpiecznie, nie masz co się martwić 🙂 Ale jeśli chodzi o udogodnienia dla dzieci, to jestem mało w temacie 🙁 Hotele pewnie mają coś do dyspozycji, wiem że w Duress przy promenadzie jest sporo atrakcji typu karuzele, samochodziki. Odradzałabym północ kraju, zdecydowanie lepsze plaże są od Vlory w dół kraju 😉
      W razie pytań pisz śmiało 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *